15.12.2016

Dzień 1 / Bułgaria

Przylecieliśmy cali i bezpiecznie do Burgas. Bilans snu w ostatnich 24 h... 1 h... zaczyna się.. :)

Odprawa, jak na amatorów, którzy przewożą tyle sprzętu rowerowego (głównie części zapasowe do roweru, narzędzia do naprawy), nie była łatwa. Była chwila grozy - Pan przy bramkach powiedział: "to nie przejdzie - wszystko muszę zabrać"....
Tyle miesięcy przygotowań i wyrzucić? 
Wyrzucić...... ?
Jednak w ostatnich minutach wszystko szczęśliwie udało się załatwić.
Składamy rowery. Nasza przygoda rowerowa rozpoczyna się! Tyle lat marzeń.... które w końcu się spełniają... Prawdopodobnie jest to najlepsza rzecz w życiu, która Nas dotychczas spotkała. Życzymy i Wam spełniania swoich marzeń! :)

Dzień 2 / Bułgaria

Zmontowalismy film o wrażeniach z dnia pierwszego, ale nie ma tu Internetu... Tak, w Bułgarii są tereny, w których ludzie nie mają w ogóle Internetu. Bułgaria, jak zauważyliśmy, jest bardzo biednym krajem. Biedniejszym niż Polska.. Wszyscy patrzą na Nas jak na bogaczy :o 
I nie piszemy tu oczywiście o kurtortach turystycznych, w których wiadomo... śpi się w ekskluzywnych apartamentach itp.
My mamy okazję poznać kawałek Bułgarii prawdziwej i z tego się cieszymy najbardziej. Ile będziemy mogli tyle pokażemy i opowiemy :)
Po rozmowie z lokalnymi mieszkańcami dowiedzieliśmy się że zarabiają tu 380 levow = 760 zł/ miesiąc. Młodzi powyjezdzali za granicę, a pozostali utrzymują się w większości z własnych gospodarstw.

Aktualnie zatrzymaliśmy się na podwórku u ludzi. Jesteśmy bezpieczni. Ugościli Nas naturalnymi (w końcu!) warzywami, serem feta, 2-litrowym piwem. :o Chcieliśmy odwdzięczyć się pomocą w gospodarstwie, ale nie chcieli o tym słyszeć:)

gallery/dsc00058

Dzień 3 / Bułgaria

Bardzo ciężki. Jechaliśmy wciąż pod górę (ostatni raz tą drogą! :D ). Jednak dla tego widoku opłacało się. Śpimy dziś w zagrodzie, bezpiecznie. W wiosce, która ma kilku mieszkańców :o na górze, nie ma tu sklepów, brak cywilizacji... I dobrze. Świeże powietrze, piękne widoki, czas się zatrzymał....
Kąpiemy się w "przydrożnym źródle wody" - kranik dostępny dla wszystkich - wodą wypływającą z gór (więcej w filmie!).

Przyznamy się - jechaliśmy dziś drogą, którą nie powinniśmy jechać - kilka godzin w dzikim lesie... W pewnym momencie skończyła się droga... Zdani tylko na siebie i nasze rowery..

Ważne jest, by w takiej podróży móc liczyć na drugą osobę.

PS. Nagrywamy filmy, ale nie mamy za dużo prądu i Internetu, żeby je zamieścić :/

gallery/dsc00117
gallery/20160713_183230
gallery/bez tytułu

Dzień 4 / Bułgaria-Turcja

Ze względu donoszone przed chwilą informacje z mediów zmieniamy swój kierunek trasy i będziemy chcieli się wydostać z Turcji czym prędzej.

Dzień dziś był pełen wrażeń - był to najlepszy dzień, ale nie czas na takie relacje.

Dzień 5 / Turcja-Grecja

Wreszcie możemy opisać, co dokładnie wydarzyło się w Turcji.

Wczoraj napisaliśmy krótki skrypt naszego dnia - nie mogliśmy napisać więcej ze względu na nasze bezpieczeństwo. Po dodaniu wczorajszego postu Facebook oraz YouTube został zablokowany w Turcji.

Wczorajszego dnia na granicy bułgarsko-tureckiej spotkaliśmy dwójkę podróżujących rowerzystów, ktorzy towarzyszyli Nam do miasta, w którym nocowaliśmy. W trakcie podróży nowozapoznani znajomi zaprosili Nas na obiad w znajomej im wiosce. Później zaproponowali Nam pomoc w obciążeniu Nas z sakw - sakwy pojechaly busem a my rowerami. Po dotarciu w wyznaczone miejsce natychmiast zorganizowali dla Nas nocleg. Byli bardzo pomocni i życzliwi cały czas.. :)
Zamierzalismy kolejnego dnia kierować się do Istambułu... jednak informacje o sytuacji w tamtych rejonach zbiły Nas z nóg... później rozeszła się wieść, że wojsko obejmuje kolejne miasta... W nocy, granica, z której przybylismy bułgarsko-turecka została zamknięta... Balismy się o swoje życie. Cala noc nieprzespana przy nasluchiwaniu czy nikt nie zbliża się do drzwi....
Zdecydowaliśmy natychmiastowa ewakuacje z Turcji. Chcieliśmy zobaczyć i poznać więcej kultury tureckiej, która tak bardzo Nas na początku zafascynowala... jednak tym razem postanowiliśmy się wycofać.. O poranku- dzięki uprzejmości wyżej wymienionego znajomego- znaleźliśmy transport pod granice turecko-grecką. Granica była nieprzejezdna dla samochodów. Mogli przechodzić tylko pieszy i rowerzyści.... czyli my. Uff. Po przeprawie przez uzbrojonych żołnierzy i długich kolczastych tuneli, weszliśmy na terytorium Grecji. Odetchnęlismy:)
Nie zaprzeczamy, że każdego z Nas, mimo tych nieprzyjemnych wydarzeń dla Turcji, ciągnęło do Istambułu.. jednak tym razem postawiliśmy na bezpieczeństwo..

Zdjęcie przedstawia fragment opustoszałego, ciągnacego się na kilka km miasta, znajdującego się przed granicą turecko-grecką..

gallery/13754126_1569427356686260_7151722208297018329_n

Dzień 6 / Grecja

Aktualnie czekamy, aż temperatura powietrza zmniejszy się. 38°C.

Odpoczywamy na stacji. Ciekawostką jest to, że wszędzie są tu tabliczki zakaz palenia ale pracownicy i ich goście non stop palą na tej stacji :p

Zmierzamy do Aleksandropolis.

Relacja z dzisiaj - nasze sakwy zamiast stawać się lżejsze są coraz cięższe poprzez fanty, które dostajemy.
Zatrzymujemy się by coś zjeść i wtedy.... dzieje się coś niesamowitego :D Wokół Nas pojawia się tłum Greków, siadają, gawedzą i gawedzą :D Przynoszą jedzenie, zimną wodę dla ochłody.
Są bardzo gościnni i życzliwi!

Dzień 7 / Grecja

Gdy dojeżdżaliśmy w niedzielę do Aleksandropolis spotkało Nas coś przerażającego w nocy… 

Wokoło Nas była dzicz. W pewnym momencie Sylwia zauważyła, że coś dużego wyskoczyło nieopodal na szosę. Pałętało się między autami, a my dość szybko zbliżaliśmy się ku niemu. To był pies..
Jak już wcześniej zauważyliśmy, w Turcji i Grecji, wiele psów błąka się po przydrożnych polach. Nie są do udomowione psy, lecz dzikie i nieoswojone. 
Tak jak my uwielbiamy psy, tego wieczoru, musieliśmy być bardzo przezorni wobec nich.
Pies zaatakował Nas. Mieliśmy szczęście w nieszczęściu, że zjeżdżaliśmy akuratnio z góry i dzięki temu mieliśmy siły, aby mu uciec. Biegł za Nami jeszcze przez około 500 m.

Nigdy więcej jazdy w nocy.

/Zdjęcie przedstawia typowy obraz– starszych Greków, którzy grają w parku w szachy, karty i inne gry.

 

Trasa podróży: Bułgaria ► Turcja ► Grecja ► Albania ► Czarnogóra ► Chorwacja ► Włochy.

Była to podróż surwiwalowa. Sypialiśmy w namiocie, w ogrodach u gospodarzy, obok posterunku policji, na dworcu autobusowym, na plaży. Nie obyło się również bez kilku campingów, które dostarczały Nam przede wszystkim niezbędnego prysznica. Nie, nie jesteśmy hardcorami, którzy potrafią wytrzymać z nieprzyjemnym zapachem i brudem przez kilka dni i umyć się w butelce wody niczym iluzjoniści. Wg Nas jest to bardzo niehigieniczne. My tej higieny, choć warunki nie były sprzyjające, staraliśmy się przestrzegać. Uważamy, że prysznic (jeśli nie można było w inny sposób zanurzyć całe ciało w wodzie) był wskazany, zwłaszcza, że całe dnie spędzaliśmy w 30-40-stopniowym upale, dodatkowo spędzaliśmy czas aktywnie przez kilka godzin - pedałując lub innymi słowy "pchając" rower z ciężkimi bagażami.

Gotowaliśmy na kuchence turystycznej gazowej. Każdy posiłek przygotowaliśmy sami. Nie jadaliśmy w barach czy restauracjach. 

Jeśli chodzi o kondycję fizyczną - przed podróżą byliśmy całkowitymi amatorami rowerowymi. Przed wyprawą zrobiliśmy tylko jedną wycieczkę długodystansową 80-kilometrową. I wystarczyło. Nie było żadnej kontuzji, żadnych bólów. 

Reasumując: przebyta trasa wynosi ok. 3200 km. Jednak, nie całość przebyliśmy rowerem. Przemieszczaliśmy się także stopem i pociągiem. W niektórych miejscach było to konieczne. Dlaczego? - możecie znaleźć w opisach poniżej :) 

Pobyt poza granicami Polski trwał 39 dni. Plan zakładał 100 dni. Lecz przerwaliśmy podróż.. Niestety. Choroba. Ubolewanie. Żal. Plan podróży zakładał 7500 km.

Poniżej możecie znaleźć krótkie opisy każdego dnia, które skrobaliśmy w wolnej chwili.
Piękne cenne chwile z gospodarzami, podróżnikami i innymi serdecznymi ludźmi, z którymi gawędziliśmy godzinami... Opisujemy trudności, z jakimi się spotkaliśmy; niebezpieczeństwa, jakie można spotkać w takiej podróży, piękne widoki, wspomnienia, przeżycia i przygody.

DZIEŃ PO DNIU, walka, przetrwanie, radość, łzy i spełnienie marzeń.

gallery/dsc00049

Dzień 8 / Grecja

Tutaj obecnie przebywamy.
Ale zaraz wyruszamy w trasę, chociaż słońce Nas nie rozpieszcza 33°C

gallery/13710691_1570200043275658_6924218078284735032_o

Dzień 9 / Grecja

Jesteśmy coraz bliżej Saloników!

Wczoraszego wieczoru mieliśmy przeprawę ze znalezieniem noclegu. Nikt nie chciał Nas wpuścić do ogrodu :( a Przemek się uparł, że musimy spać w bezpiecznym miejscu, więc… rozbiliśmy się przy... posterunku policji.. Rankiem dostaliśmy świeże bułki od policjanta, wody pod dostatkiem.. Także jakoś przeżyliśmy tą noc.

A dlaczego nie mogliśmy znaleźć noclegu?
Znaleźliśmy w zakątkach Grecji, z dala od cywilizacji, z dala od miast. Wioskę, w której byliśmy zmuszeni zatrzymać się, zamieszkiwała różnorodna populacja: Grecy (głównie starsi ludzie), Turcy (mieliśmy wrażenie, że powoli przejmują tę wioskę) i Rosjanie (mieszkali w rozlatujących się barakach 15 m^2). Ludzie byli tam bardzo nieufni, nieuprzejmi i „zdziczali?”. Co 2 godziny w całej wiosce rozbrzmiewał się głos tureckich modłów z meczetu. Ewidentnie można było rozpoznać, które rejony zamieszkuje jaka populacja: Grecy – zadbane białe domki z ogrodem, Turcy – rozlatujące się brudne mieszkania, Rosjanie – j.w. baraki. Oczywiście to są nasze krótkie spostrzeżenia i nie należy na podstawie tego oceniać całego narodu.

Zdjęcie przedstawia tureckiego bacę na terenie Grecji

gallery/13692699_1570680909894238_3495932457146777987_n
gallery/13776001_1570681593227503_801461267522741768_n
gallery/13723895_1570682063227456_3937272179643740902_o

39 dni

gallery/20160713_160142
gallery/t
gallery/s
gallery/13692763_1570198753275787_6990518513436947078_o
gallery/20160712_041832
gallery/dsc00040
gallery/1
gallery/dsc00048

Film, o którym mowa wyżej:

I film po trzecim dniu podróżowania:

Przekroczenie granicy bułgarsko-tureckiej:

gallery/3
gallery/1
gallery/2

Skręcamy rowery na lotnisku w Burgas.

To nie całość naszego ekwipunku. Zdjęcie zostało wykonane w trakcie pakowania.

Jeszcze w Polsce. Dziękujemy Irek, że pomogłeś Nam się przetransportować.

Skręcamy rowery!

Druga noc. Nocowaliśmy u tych szczodrych ludzi. :)

Trzecia noc. Kolejne gospodarstwo.

Turcja. Jeden z najlepszych widoków

i najpiękniejszych chwil w Naszym życiu.

Tuż na granicy bułgarsko-tureckiej.

OPUSTOSZAŁA WIOSKA, TURCJA

GRECJA

Zmrok zapada.. Zdąrzymy do Aleksandropolis czy nie...? Gdzie będziemy spać, jeśli nie zdąrzymy?

MORZE EGEJSKIE, ALEKSANDROPOLIS

Marzyliśmy o takich podróżach! I mamy to! Spełniamy marzenia! :)

Sylwia się cieszy :)
Jest cieżko, ale się cieszy! 

U pierwszych gospodarzy. Zostaliśmy obficie ugoszczeni! 

Przedstawiamy ten obraz, ponieważ bardzo Nas urzekł. W Polsce jest to niecodzienny widok spotkać starszych Panów w miejscu publicznym, grających w karty czy szachy. A powinni częściej tak wychodzić :)

Nasza relacja z 39 dni podróży

M​iłej lektury!

gallery/13996238_1579532175675778_1086204723748993237_o

Umieszczamy tutaj naszą codzienną (lecz skrótową) relację z podróży rowerowej. Relacje publikowaliśmy tylko na Facebooku. W podróży nie zawsze była wystarczająca ilość czasu oraz możliwość połączenia się z Internetem i...  w ogóle z elektrycznością, dlatego tutaj nadrabiamy zaległości w całości. A po drugie - pojechaliśmy tam poznawać i podróżować, a nie siedzieć przed komputerem!